Mija ponad tydzień od ogłoszenia wyników brytyjskiego referendum. Opadły pierwsze emocje i życie toczy się dalej. Unia usztywnia swoje stanowisko a obie główne partie polityczne na Wyspach mają kłopoty z przywództwem. Wydaje się, że główne koszty Brexitu poniesie Wielka Brytania.

Możliwe dalsze scenariusze

Ze względu na zawirowania polityczne w gronie obydwu brytyjskich partii możliwe jest rozpisanie przedterminowych wyborów. Mogłyby one stanowić quasi referendum potwierdzające wyniki tego z ubiegłego tygodnia. Inny możliwy scenariusz to rozpisanie kolejnego referendum, w momencie gdy Brytyjczycy zaczną obawiać się skutków swojej decyzji (widzimy tego pierwsze symptomy).

Nie będzie wybierania rodzynek z ciasta

Unia chce zniechęcić potencjalnych kolejnych kandydatów do wyjścia i już to robi. Kluczem bowiem jest wynegocjowanie warunków dostępu do wspólnego rynku. Przewodniczący Komisji Europejskiej J.C. Junkers jasno stwierdził, że nie będzie żadnych wstępnych rozmów przed oficjalną notyfikacją zamiaru wyjścia. Zgodnie z Traktatem Lizbońskim otwiera ona dwuletni okres wzajemnych negocjacji o warunkach rozstania. Dla porównania Kanada negocjowała wzajemną umowę handlową przez 10 lat. Stanowisko Junkersa zostało potwierdzone na dopiero co zakończonym szczycie unijnym. Najlepiej charakteryzuje je wypowiedź Donalda Tuska, że nie będzie wspólnego rynku a’la carte, czyli że każdy kraj wybierałby dla siebie tylko te najlepsze jego elementy. Propozycje Unii sprowadzają się do dalszego ‘członkostwa’ bez prawa głosu. Ograniczenie wzajemnego handlu niesie negatywne skutki dla obu stron, ale zdecydowanie większe dla Wielkiej Brytanii.

Pierwsze konsekwencje ekonomiczne

Oprócz ruchów na giełdach i rynkach walutowych Brexit znalazł już pierwsze konsekwencje ekonomiczne. Agencja S&P oraz Fitch obniżyły już rating Wielkiej Brytanii, ze względu na pogarszające się perspektywy gospodarki. Institute of International Finance, jako jedna z pierwszych renomowanych instytucji finansowych prognozuje już w przyszłym roku recesję na Wyspach. Towarzyszyć ma temu obniżenie w najbliższych dwóch latach kontynentalnego PKB o odpowiednio 0,5% i 0,3%. Dla Polski nie oznacza to jednak wiele. Dynamika PKB naszego kraju, jak się szacuje, może zmniejszyć się o 0,1 do 0,2 punktu procentowego.

Rynki finansowe odrabiają straty

Rynki finansowe po pierwszej gwałtownej reakcji zaczęły odrabiać straty. Amerykańskie indeksy praktycznie w całości wymazały spadki. W Europie  nieco słabiej ale od zeszłego wtorku tu również panuje tendencja wzrostowa. Ceny rosną również na rynkach obligacji. Na rynku krajowym zyskują w cenie również obligacje o zmiennym oprocentowaniu. Ryzyko inwestycyjne nadal pozostanie podniesione jednak jego skala jest obecnie niższa niż zaraz po referendum. W takich okolicznościach Fundusze dłużne i dłużne z niewielkim dodatkiem akcji mogą być interesującą propozycją inwestycyjną.

Dodaj komentarz

Przeczytaj podobne wpisy