Miniony miesiąc nie okazał się zbytnio udany dla globalnych inwestorów a szerokie indeksy MSCI World, jak i MSCI Emerging Markets straciły odpowiednio 2 proc. i 0,8 proc. Spośród rynków rozwiniętych najsłabiej radził sobie amerykański S&P500 będący w trakcie sezonu publikacji kwartalnych wyników finansowych spółek, spadając o blisko 2 proc. w horyzoncie miesięcznym. Znacznie lepiej na jego tle wypadł niemiecki DAX ze stopą zwrotu 1,5 proc., jak i japoński Nikkei225, który zwiększył swoją wartość o blisko 6 proc.

Październik przyniósł dobre dane z gospodarki strefy euro.

Wskaźnik PMI wzrósł z 52,6 do 53,7 kończąc trzy kwartały marazmu. Jest to jednocześnie największy miesięczny wzrost PMI od stycznia 2015 r. i jeden z większych w obecnym cyklu. Poprawa sentymentu napędzana była tym razem solidarnie przez przemysł i przez usługi (wzrost: odpowiednio z 52,6 do 53,3 i z 52,2 do 53,5). W ujęciu geograficznym uwagę zwraca oczywiście wynik Niemiec – powrót nastrojów w usługach do normalnych we wcześniejszych kwartałach poziomów, poprawa sentymentu w przemyśle (55,1 to najlepszy wynik od początku 2014 r.) – ale wskaźniki wzrosły również we Francji i w pozostałej części strefy euro. Podobnie jak na Starym Kontynencie, dane makro z gospodarki amerykańskiej również dały powód do optymizmu. Indeks PMI zarówno dla przemysłu, jak i usług był wyższy od konsensusu, co w połączeniu z dobrymi danymi z rynku pracy, jak i przyspieszającą inflacją może świadczyć o trwalszej poprawie koniunktury w największej gospodarce świata.

Październik - posiedzenia FOMC i EBC

W Stanach Zjednoczonych na październikowym posiedzeniu FOMC zgodnie z oczekiwaniami parametry amerykańskiej polityki pieniężnej nie uległy zmianie, a stopy procentowe pozostały na dotychczasowym poziomie 0,25-0,5. Nie mniej jednak, biorąc pod uwagę niskie bezrobocie i przyspieszenie inflacji w największej gospodarce świata, należy oczekiwać raczej delikatnego zacieśnienia monetarnego i podniesienia stóp procentowych przez FED na jego grudniowym posiedzeniu - konsensus rynkowy wycenia takie prawdopodobieństwo na 60 proc.

W Europie zaś, na październikowym posiedzeniu Europejski Bank Centralny nie zmienił parametrów polityki pieniężnej: zarówno stopy procentowe, skala oraz struktura miesięcznych zakupów aktywów zostały utrzymane bez zmian. Podtrzymana została również obietnica utrzymywania ultra łagodnej polityki pieniężnej do czasu uzyskania trwałego wzrostu inflacji. W obecnych warunkach braku trwałego ożywienia koniunktury w strefie euro, EBC nie może pozwolić sobie na wycofanie stymulacji monetarnej, bo zacieśnienie warunków finansowych i umocnienie euro, jakie towarzyszyłoby takiemu krokowi, stanowiłoby potężny negatywny szok dla europejskich gospodarek. Gra na przedłużenie kończącego się w marcu 2017 roku programu skupu aktywów wróci zapewne po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, na grudniowym posiedzeniu EBC.

Brexit - rynkowych spekulacji ciąg dalszy

W październiku rynki dalej spekulowały odnośnie nie tyle samych skutków, co warunków na jakich dojdzie do Brexitu. W rezultacie doszło do osłabienia funta do najsłabszego poziomu wobec dolara od 31 lat do czego przyczyniły się obawy o „twardy” exodus Wielkiej Brytanii z UE oraz prawdopodobnie automatyczne systemy handlujące walutami na podstawie algorytmów. Biorąc pod uwagę twarde stanowisko brytyjskiego rządu i UE, w sprawie kontroli imigracji, rośnie ryzyko utrudnień w dostępie UK do wspólnego rynku UE, co negatywnie wpłynęłoby na gospodarkę brytyjską, także w krótkim terminie prowadząc do osłabienia inwestycji, słabszego funta i możliwego kolejnego referendum w Szkocji.

W krótkim terminie reakcja rynków może być negatywna, bowiem Trump jako homo novus amerykańskiej polityki wprowadza niepewność, której tak obawiają się rynki finansowe. Rzeczywiście pierwsze reakcje giełd azjatyckich oraz futuresów na indeksy amerykańskie i europejskie były wyraźnie negatywne. Jeśli chodzi o dłuższą perspektywę, to wpływ na rynki powinien być umiarkowany. Najtrudniej chyba ocenić implikacje geopolityczne zwycięstwa kandydata Republikanów. Z drugiej strony „dokonania” obecnej administracji dla światowego pokoju są co najmniej wątpliwe, a wybór Clinton oznaczałby ich kontynuację. Niełatwo także ocenić program gospodarczy. Najbardziej niepokojącym elementem wydaje się protekcjonizm, który miałby polegać na przykład na podniesieniu ceł na towary importowane, co najmocniej zabolałoby kraje rozwijające się. Jednak należy pamiętać, że nowy prezydent musi do tych pomysłów przekonać parlamentarzystów. Obie izby Kongresu będą co prawda w rękach Republikanów, ale nie musi oznaczać to automatycznej akceptacji, bowiem tego typu hasła na pewno nie znajdą akceptacji wśród „tradycyjnych” republikańskich kongresmenów. Warto może na koniec zwrócić uwagę, że spora część pomysłów (zakładając ich wdrożenie) byłaby mile powitane zwłaszcza przez rynki akcji: pakiet antykorupcyjny, obniżka podatków czy też wydatki na infrastrukturę.

Dodaj komentarz

Przeczytaj podobne wpisy