W maju spośród rynków rozwiniętych, najlepiej radziły sobie kraje Europy Zachodniej – na wyróżnienie zasługuje brytyjski indeks FTSE100, który uzyskał stopę zwrotu 5,3%. Poza Europą, notowania amerykańskiego S&P500 w horyzoncie miesięcznym wzrosły o 1,2%, natomiast japoński Nikkei225 wzrósł o 2,5%. Szerokie indeksy MSCI World, jak i MSCI Emerging Markets zyskały odpowiednio 3,0 % i 2,9%.

Oczekiwanie na podwyżkę stóp w Stanach Zjednoczonych (po majowym posiedzeniu prawdopodobieństwo podwyżki wzrosło z 70% do 97,5%) zbiegło się z dobrymi danymi z gospodarek europejskich. W gospodarce Niemieckiej przemysłowy PMI wyniósł 59,5 przy poprzednim odczycie wynoszącym 58,2, z kolei we Francji nadal utrzymuje się na wysokim poziomie 53,8. Dodatkowo w Europie zanotowano spadek ryzyka politycznego po wygranej Macrona w wyborach prezydenckich we Francji. Utwierdziło to rynki w przekonaniu, że kraje europejskie są bardziej stabilne i przewidywalne pod względem politycznym niż pozostałe kraje rozwinięte. Spodziewamy się lepszego zachowania akcji europejskich niż amerykańskich.

Za Atlantykiem, pomimo ustanowienia w maju nowych maksimów na S&P 500, nie obyło się bez nerwów. Wszystko za sprawą ujawnienia notatki służbowej zdymisjonowanego szefa FBI, według której prezydent miał wpływać na przebieg śledztwa prowadzonego wobec jednego ze swych doradców. Niepokój inwestorów wzbudziła możliwość odwołania Donalda Trumpa ze stanowiska. W takiej sytuacji szanse na wdrożenie programu gospodarczego byłyby iluzoryczne. Na domiar złego nastąpił powrót kryzysu politycznego w Brazylii w związku z korupcyjnymi oskarżeniami wobec tamtejszego prezydenta, co spowodowało że indeks Bovespa zanurkował o niemal 9%. Wydaje się jednak, że te wydarzenia nie będą miały większego wpływu na dobrą kondycję globalnej gospodarki.

Dodaj komentarz

Przeczytaj podobne wpisy