Sytuacja globalna

W lipcu, spośród rynków rozwiniętych, najlepiej radził sobie index S&P500, który wzrósł o 1,9%. Notowania japońskiego Nikkei w horyzoncie miesięcznym spadły o 0,5%. Także na parkietach Europy Zachodniej dominował kolor czerwony. Francuski CAC40 spadł o 0,5%, a niemiecki DAX zanotował spadek o 1,7%. Szerokie indeksy: MSCI World, jak i MSCI Emerging Markets zyskały odpowiednio 2,4% i 6,0%.

Miesiąc rozpoczął się pozytywnie przyjętą przez rynki akcji informacją o restrukturyzacji włoskich banków. Jednak kluczowym wydarzeniem lipca okazało się być wystąpienie prezesa EBC – M. Draghi’ego, które zostało odebrane przez inwestorów jako zapowiedź wcześniejszego zmniejszania skupu aktywów – inwestorzy oczekują, że już na wrześniowym posiedzeniu EBC może ograniczyć stymulus. Reakcja inwestorów była na tyle gwałtowna i silna (umocnienie EUR i gwałtowny wzrost rentowności niemieckich obligacji z poziomu około 0,25% do około 0,5%), że EBC szybko zdecydowało się na dementi zbyt jastrzębiej interpretacji wystąpienia. Ewentualne wcześniejsze podwyżki stóp procentowych w strefie euro to dobra informacja dla banków (europejskie banki zachowywały się relatywnie dobrze na tle innych sektorów) oraz zła dla zadłużonych spółek m.in. sektora użyteczności publicznej.

Rynek amerykański bije kolejne rekordy. Inwestorom nie przeszkadza już fakt, że administracja Trumpa nie jest w stanie przeforsować reformy Obamacare, co stawia pod znakiem zapytania także tempo i zakres pozostałych obietnic wyborczych - powodując nawet rozłam w partii republikańskiej. W czasie silnej hossy powód do wzrostów zawsze się znajdzie. Oczekiwana korekta na S&P w zasadzie nie nadeszła. Bardziej nerwowo bywało na Nasdaq, ale i tu mimo ostrzeżeń o wysokich wycenach, indeks spółek technologicznych wyszedł obronną ręką. Bardzo dobrze radzą sobie także rynki wschodzące. Ostatnio czynnikiem wsparcia stał się dla nich słabnący dolar. Jest jednak i łyżka dziegciu - pomimo raczej gołębiego tonu wypowiedzi prezesa Draghiego na konferencji ECB, wspólna waluta szybuje nadal na północ i uprzykrza życie inwestorom w Europie. Czy polski rynek „przyklei” się do „Emergingów” czy raczej do indeksów europejskich? Wydaje się nam, że ta pierwsza możliwość jest nieco bardziej prawdopodobna.

Na europejskich parkietach w lipcu dominowała czerwień. Cieniem kładły się skandale w branży samochodowej, obawy o wpływ mocnego euro na wyniki spółek oraz ciut gorsze od oczekiwanych odczyty PMI dla strefy euro. Producentom samochodów nie pomogły opublikowane dobre wyniki finansowe oraz niskie wyceny - przeważyły skandale, słabe oczekiwania, co do wyników w drugiej połowie 2017 r. oraz zachodzące zmiany strukturalne (wzrost udziału rynkowego samochodów elektrycznych). Banki centralne pozostawały w centrum uwagi, ale ich wpływ na rynki akcji był raczej ograniczony.

Dodaj komentarz

Przeczytaj podobne wpisy