Rentowność polskich papierów dłużnych drugi kolejny miesiąc nieco obniżała się, ale trudno na razie mówić o jednoznacznej tendencji na rynku. Od 4 miesięcy mamy do czynienia z konsolidacją, która w przypadku obligacji 10-letnich rozgrywa się w przedziale 2,8-3,2 proc. Wydaje się, że dopiero opuszczenie tego przedziału stanowić będzie impuls do rozpoczęcia trwalszej i silniejszej tendencji w górę lub w dół. Papierom dłużnym sprzyjają obawy przed utrwaleniem się niekorzystnych tendencji gospodarczych oraz coraz bardziej zdecydowane sygnały i działania banków centralnych dotyczące gotowości stymulowania koniunktury.

Na krajowym podwórku wciąż nie widać większej presji inflacyjnej (w marcu deflacja sięgała 0,9 proc.), ale panuje przekonanie, że dołek deflacji mamy za sobą, a polityka nowego rządu wspierająca konsumpcję gospodarstw domowych może sprzyjać wzrostowi cen w gospodarce.

Na świecie z jednej strony mamy luźną politykę banków centralnych, ale są one coraz bliżej ściany w swoich działaniach. Równocześnie zaznacza się stopniowo zwyżka cen towarów, a już nawet sam efekt bazy porównawczej każe oczekiwać zanikającej presji deflacyjnej w II połowie tego roku.

Dobre nastroje na rynkach finansowych powinny sprzyjać polskim obligacjom przekładając się na zawężanie się wciąż wysokiej różnicy rentowności w porównaniu z papierami niemieckimi. Jednocześnie powrót niechęci do ryzyka działałby w przeciwnym kierunku.

Dodaj komentarz

Przeczytaj podobne wpisy